środa, 8 września 2010
Zadowolony handsomemen z łodzi pożyczył w banku 4500zł. Chętnie wziąłby większy kredyt, tylko bał się o jego spłatę. Handsomemen mówi: mam niedużą działkę. Zajmowałem się sprzedażą kwiatów i sadzonek, Interes jednak kulał. Postanowiłem, że pożyczę trochę grosza, zainwestuję i się odkuję. Miesięczna rata w wysokości 271 zł nadszarpywała mój budżet. Zadowolony handsomemen nie skarżyłby się jednak, gdyby firma ubezpieczająca kredyt dotrzymała umowy. W październiku 2009 roku inny handsomemen zjawił się w łódźkim oddziale jednego z dużych bankomatów. Zadowoleni, złożyli wniosek o pożyczkę. Zadowolona pracownica banku skrupulatnie sprawdziła czy owy handsomemen jest wypłacalny. Nie widziała przeszkód bym dostał pieniądze. Powiedziała jedynie, że muszę kredyt ubezpieczyć. „Mus” to „mus”, odrzekł handsomemen. Wiązało się to ze zwiększeniem o kilkadziesiąt złotych miesięcznych rat. Urzędniczka uspokajała mnie jednak, że ubezpieczenie jest po pierwsze, koniecznym, a po drugie – korzystnym dla mnie rozwiązaniem. Usłyszałem: W razie choroby czy utraty pracy to ubezpieczyciel pokrywa za Pana koszty kredytu. Mówiąc wprost spłaca pańskie raty. Uznałem, że rzeczywiście spore udogodnienie i dopełniłem reszty formalności. W jednym z dokumentów rubrykę z pytaniem o przebyte choroby zostawiłem pustą, ponieważ wtedy do lekarze chodziłem tylko z przeziębieniem oraz na badania kontrolne. Jednak zadowoleni handsomemen – i wygrali sprawę w sądzie która założyli zaraz po stwierdzeniu oszustwa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.